Poniższy tekst pt. Cierpienia Młodego Rdesta nawiązuje do pełnometrażowego filmu anonimowanego dla dorosłych pt. Kapitan Bomba – Zemsta Faraona Bartosza Walaszka. Tekst został napisany przez fana tej serii, który uczestniczył w jednym ze spotkań z założycielką Fundacji Niezłe Chwasty w Areszcie Śledczym w Gdańsku. Bardzo dziękujemy Autorowi za zgodę na publikację tekstu i życzymy mu, by opuścił więzienie tak szybko, jak to możliwe, i nigdy więcej do niego nie wrócił.
Cały film Walaszka można obejrzeć na YouTubie. Ostrzegamy jednak, że jest to specyficzna – celowo szokująca i bardzo wulgarna – produkcja, która nie każdemu przypadnie do gustu (i absolutnie nie nadaje się dla dzieci!). Poniżej ocenzurowany fragment z wątkiem rdestu (którym to mianem określa się niekiedy rdestowca, choć jest to też nazwa osobnego rodzaju roślin) i popularnym hasłem „Wszystko można zrobić z tego rdestu”.
Fundacja Niezłe Chwasty podziela tę opinię i dodaje, że jak najbardziej można go spożywać. Młode pędy przypominają w smaku rabarbar, a liście – szczaw. Z młodych pędów można przyrządzać m.in. desery (stare drewnieją i nie nadają się do jedzenia), a liście suszyć na herbatę albo przygotowywać jak szpinak czy szczaw. Lepiej jednak korzystać z liści przed kwitnieniem (do suszenia – latem, do jedzenia – na wiosnę), a najlepiej – wielokrotnie w ciągu sezonu wegetacyjnego, w ramach zwalczania tej rośliny metodą konsumpcji (zrywany rdestowiec bardzo szybko odrasta i wciąż dostarcza młodych pędów i liści).

Cierpienia Młodego Rdesta
„O jak ten Rdest cierpiał” gdy był deptany przez jednego z podwładnych faraona. Ale czy to prawda? Roślina z definicji nie posiada systemu nerwowego, więc poddaję w wątpliwość możliwość odczuwania czegokolwiek – pomijając oczywiście wszelkiego rodzaju formy tropizmu. „Z tego Rdestu można dosłownie zrobić wszystko” może nie być wcale nietrafionym stwierdzeniem – biorąc pod uwagę odporność rośliny na materiały budowlane oraz niewiarygodną wolę życia; materiał z powodzeniem można by zastosować jako imitację wikliny przy wyplataniu koszy lub obsiewaniu terenów skażonych, celem niwelacji zanieczyszczeń oraz restauracji gleby. Jeżeli spojrzymy z perspektywy ekologicznej, jest to oczywiście broń obusieczna, wprawdzie jest to gatunek inwazyjny, ale poradziłby sobie przy ciężkich warunkach chemicznych, takich jak fosfory w Gdańsku lub Rdzawy Las w Czarnobylu.
Dodatkowo, jeżeli skategoryzujemy go (lub ją) jako typowego szkodnika/chwasta, pominiemy jego lecznicze właściwości, które mają doskonały wpływ na wielorakie funkcje ludzkiego organizmu, począwszy od zbawiennego impaktu na serce, kończąc na regulacji poziomu estrogenów w krwioobiegu. Przy opisie jego właściwości leczniczych, należy również pamiętać o jego walorach gastronomicznych. Nie na darmo zyskał miano „bieda-szczawiu”, więc powracając do maksymy o różnorodnym zastosowaniu, w kuchni może piastować miejsce obok EARLGREY’A jako susz do naparów lub baza pod zupę, tudzież sałatkę. Zakładam, że jego przydatność równie dobrze można by uwzględnić przy produkcji shake’ów lub smoothie’sów, idąc o krok dalej – kwestią czasu jest moment, w którym trafia do przemysłu spożywczego w znaczącej ilości.
Pomimo faktu, że „średnio smakuje”, nadal europejczycy mało posiadają informacji w kwestii jego zastosowań. Cytując docenta Fiutta, może on przynieść tyle korzyści ludzkości, że „O, ja p@!#:.: Ile”.

Pamiętając kwestie zastosowania spożywczego, jednym z jego zagorzałych orędowników na pewno zostałaby Dorota Weltmaister, która odznacza się szczególnym zamiłowaniem do jedzenia (nieszczególnie zdrowego, ale nie przykładajmy zbyt WIELKIEJ WAGI do tego faktu). Istotną rolą w pozbywaniu się IGO jest poznanie (dokładne) morfologii oraz odszukanie naturalnych reducentów / destruentów danego typu rośliny. Ponieważ chwast został sprowadzony z Japonii, w tamtym miejscu globu należałoby szukać pasożyta / substancji, która okazałaby się zabójcza dla procesu niepohamowanego wzrostu rdestu. Obok sposobów na odnalezienie trucizny, również możnaby podjąć próby modyfikacji zielska, tak by łatwiej byłoby nad nią zapanować – jednocześnie z powodzeniem należałoby rozpocząć testy wytrzymałościowe materiałów budowlanych (pod kątem biokorozji oraz biodegradacji), które zapewne spowodowałyby postęp w technologii produkcji oraz prefabrykacji w/w elementów. Upatrywałbym w tej akcji większej korzyści, jak tylko koncentracji na eliminacji gatunku.
Wyżej spisane przemyślana chciałem przedstawić w formie rozważania popularno-naukowego, które przeplatane cytatami oraz wątkami zaczerpniętymi z kreskówki, pozwoliłyby czytelnikowi spojrzeć z innej perspektywy na problem roślin, z którymi nie jesteśmy w stanie sobie <jako społeczeństwo> poradzić – trzeba pamiętać przede wszystkim o destrukcyjnym wpływie na środowisko, w którym żyjemy. Na tę chwilę możemy Rdest skategoryzować jako: „średni” :).
Autor chce zachować anonimowość.


Więcej z kategorii „Resocjalizacja”:
Więcej z kategorii „Sztuka”:






Dodaj komentarz